Zwierzęta, które będą zawsze

Króliczek, kjójinek, Mezenga. Ukochany futrzaczek, który był z nami zbyt krótko. Najwpanialszy królik na świecie. I gdyby nie on, być może nie byłoby teraz z nami Flicki… Nigdy o nim nie pisałam. Pomyślałam, że teraz jest ku temu okazja, bo pierwsza niedziela października to Dzień Pamięci o Zmarłych Zwierzetach. Święto wymyślił przed laty założyciel cmentarza…

Sezon zaprzęgowy zaczął się w Łodzi

Niedzielne zawody były moją i Flicki rocznicą. Rocznicą momentu, w którym ona pokazała, że do takiego biegania jest stworzona, a ja postanowiłam, że mój kolejny biegowy rok podporządkuję przygotowaniom do canicrossowej jesieni. O tym naszym nagłym zauroczeniu pisałam TU. Dziś czas na pierwsze podsumowanie. Pierwsze, bo w końcu sezon dopiero się zaczął. Na początek musze…

Canicross – ALFABET

Motyle w brzuchu trzepoczą coraz mocniej, bo już za chwilę rozpoczyna się sezon startowy w psich zaprzęgach. Czyli również w canicrossie. Postanowiłam przygotować dla Was małą ściągę – gdzie można wystartować i co trzeba wiedzieć. To miniprzewodnik dla tych, którzy chcieliby spróbować swoich sił, a nie bardzo wiedzą, gdzie szukać zawodów, a jeśli już znajdą……

Nasze podróże: Psia plaża w Międzyzdrojach

Nie będę oszukiwać. Międzyzdroje nie są moim ulubionym kurortem nadmorskim. Ale uwielbiam w tym miejscu jedno – to z Międzyzdrojów można wyruszyć na wspaniały spacer brzegiem morza. Dzikie plaże, mało ludzi. Ludzki i psi raj. Na całodniową wycieczkę wybrałyśmy się razem z Kamilą, Rastą i Shadowem czyli ekipą z Zapsieni w sieci. Plan: dojechać do…

Kartka od Watahy

Agi, Przemo i Diuna – dla nich nie ma rzeczy niemożliwych. Najpierw przeszli z psem Himalaje, teraz są w drodze do Mongolii. I nie wiem czy wiecie, ale z tej podróży wysyłają kartki, do każdego, kto zechce mieć taką niezwykłą pamiątkę. Zrobili już ponad 3 tys. km na rowerach. 20 czerwca dotarli do Czelabińska. Do…

RECENZJA: Rozmowy z psem

Zanim napiszę o książce, opowiem o pewnym zdarzeniu. Na początku marca byłam w Krakowie. To był służbowy wyjazd, ale kiedy tylko mogę, na takie wyjazdy zabieram ze sobą Flickę. Szłyśmy przez Planty żwawym marszem, bo po wizycie na jednym z miejscowych wybiegów dla psów, trzeba było już iść na umówione spotkanie. I wtedy właśnie minęłyśmy…